W zimowy mroźny wieczór, stała samotnie pośród parkowych drzew. Patrzyła dużymi, brązowymi oczami na zimowy krajobraz. Gdzie nie spojrzała, widziała biały puch. Zaśnieżone ławki, zasypane alejki i drzewa pokryte szronem. Nie czuła zimna, nie czuła nic. Stała tak wpatrzona. W co? Sama dokładnie nie wiedziała. Chyba we wszystko i nic. Jej myśli krążyły wokół banalnych prawd. Zawsze interesowali ją ludzie, ich emocje, myśli ich życie. Lubiła słuchać ich opowieści. Dokładnie tak, LUBIŁA. Od pewnego czasu wszystko było jej obojętne. Im bardziej pragnęła odpowiedzi, tym więcej było pytań. W którym momencie się pogubiła, nie wiedziała. Teraz nie miała nic. Nie miała marzeń, celów, ambicji. Była na zakręcie. Nie, nie była na zakręcie. Była jak ten szalony pies, co goni własny ogon. Goniła własne życie, własne marzenia i cele.
Stała na środku parkowej alejki a jej myśli pędziły jak szalone. Próbowała wychwycić ich sens, ten głębszy sens. Zawsze była pełna życia i uśmiechu, miała liczne grono znajomych. W chwili obecnej, zostały przy niej tylko dwie Przyjaciółki, te prawdziwe. Ich znajomość została zahartowana w ogniu niepowodzeń, potknięć i sukcesów każdej z nich. Ta przyjaźń była odporna na upływ czasu i bodźce z zewnątrz. Tylko one oparły się pseudo urokowi jej życiowego Partnera. Partnera, który z żelazna precyzja i wprawą odsuwał ją od znajomych. Robił to skutecznie, nieubłagalnie i niezauważalnie. Tak, tylko One dwie przetrwały jej znajomość z tym Typem, który teraz był jej Narzeczonym. „Przetrwały” zaśmiała się z tego porównania. Zarówno Jedna jak i Druga, nie negowały jej wyborów, ale delikatnie dawały jej do zrozumienia, że uwikłała się w związek z niewłaściwym facetem. Mało, że niewłaściwym, uwikłała się w związek z toksycznym mężczyzną i to w pełnym słowa tego znaczeniu. Tak, On nigdy nie akceptował jej znajomych, do wszystkich i zawsze miał jakieś „ale”. Na początku jej do w ogóle nie przeszkadzało, nawet cieszyła się, że tak interesuje się z kim się spotyka. Ufała mu, ufała jak nikomu innemu. Ufała jego osądom, jego mądrości. To chyba ta zbytnia ufność ją zgubiła. I znów się uśmiechnęła ironicznie, bo przyszło jej do głowy, że to nie ufność a głupota. Głupota przyćmiła umysł, tak że nawet nie obejrzała się, jak inni znajomi też przestali Mu odpowiadać. Zamknął ja w złotej klatce miłości i emocji. Miłości? – Kolejny raz uśmiechnęła się ironicznie -chyba toksycznej miłości.
Stojąc tak samotnie nabierała sił. Z każdą myślą, z każdym oddechem, była coraz bardziej przekonana o słuszności swojej decyzji.
Wiedziała, że nie chce tak żyć. Tylko jeszcze musiała powiedzieć to Jemu. Musiała powiedzieć to jedno słowo: ODCHODZĘ.
Kpop imagination
Moje wyobrażenia alternatywanej rzeczywistości
poniedziałek, 6 lutego 2017
Ławka
Przechadzałam się po parku, naszym parku. Tyle wspomnień, wspólnych chwil wiązało się właśnie z nim. To uczucie pustki i świadomość, że on już nie wróci, raniła mnie z każdą sekundą spędzoną tutaj. W oddali zauważyłam naszą ławkę, od której wszystko się zaczęło. Pierwsza rozmowa, pierwsze spotkanie, pierwszy pocałunek.
Dlaczego to tak boli?! Widok zwykłej ławki i powrót mnóstwa wspomnień. Niby ludzie mówią, że czas leczy rany, ale jak długo to ma trwać? Najlepszą metodą byłoby zwrócenie mojego Yeola. Brakuje mi go. Jego uśmiechu, wieczorów kiedy grał tylko dla mnie, jego rąk obejmujących moja talię, jego dotyku, po prostu jego.
Gdybym tylko mogła cofnąć czas, nie pozwoliłabym mu wyjść po naszej kłótni. Nie tak miało to wyglądać. Nie mogę znieść myśli,że tak zakończył się nasz związek. Kłótnia, o byłą,która dla niego wtedy nie miała najmniejszego znaczenia. Zapewniał o swojej miłości do mnie a ja? Ja byłam głucha na jego deklaracje. Dlaczego wtedy nie odpuściłam? Pozwoliłam by wyszedł.
Pamiętam jak chciałam iść go szukać ale wtedy usłyszałam jedno zdanie które zmieniło moje życie Przykro nam, ale Twój chłopak nie żyje. To potwierdziło jedno straciłam go na zawsze, mojego ukochanego, z którym mieliśmy tyle planów, ale nie doczekają się realizacji....
Dlaczego to tak boli?! Widok zwykłej ławki i powrót mnóstwa wspomnień. Niby ludzie mówią, że czas leczy rany, ale jak długo to ma trwać? Najlepszą metodą byłoby zwrócenie mojego Yeola. Brakuje mi go. Jego uśmiechu, wieczorów kiedy grał tylko dla mnie, jego rąk obejmujących moja talię, jego dotyku, po prostu jego.
Gdybym tylko mogła cofnąć czas, nie pozwoliłabym mu wyjść po naszej kłótni. Nie tak miało to wyglądać. Nie mogę znieść myśli,że tak zakończył się nasz związek. Kłótnia, o byłą,która dla niego wtedy nie miała najmniejszego znaczenia. Zapewniał o swojej miłości do mnie a ja? Ja byłam głucha na jego deklaracje. Dlaczego wtedy nie odpuściłam? Pozwoliłam by wyszedł.
Pamiętam jak chciałam iść go szukać ale wtedy usłyszałam jedno zdanie które zmieniło moje życie Przykro nam, ale Twój chłopak nie żyje. To potwierdziło jedno straciłam go na zawsze, mojego ukochanego, z którym mieliśmy tyle planów, ale nie doczekają się realizacji....
wtorek, 2 lutego 2016
Miłosny wiersz - Wu Yifan
Pamiętasz
ten dzień, kiedy pożyczyłam od ciebie Twój nowy samochód i rozbiłam go?
Myślałam,
że mnie zabijesz, ale nie zrobiłeś tego.
Czy
pamiętasz, jak kiedyś wyciągnęłam cię na plaże, chociaż twierdziłeś, że będzie
padać, i rzeczywiście padało?
Myślałam
że zawołasz: "A nie mówiłem?". Ale nie zrobiłeś tego.
A
pamiętasz, jak kokietowałam wszystkich, żeby wzbudzić twoją zazdrość, i ty
byłeś zazdrosny?
Myślałam,
że odejdziesz ode mnie, ale tego przecież nie zrobiłeś.
Czy
pamiętasz jak zrzuciłam tort truskawkowy na dywanik twojego samochodu?
Myślałam
że mnie uderzysz, ale nie uczyniłeś tego.
Czy
pamiętasz, jak zapomniałam ci powiedzieć, że na pewnym przyjęciu obowiązują
stroje wieczorowe i ty przyszedłeś w dżinsach?
Myślałam
wtedy że mnie spoliczkujesz, ale nie zrobiłeś tego.
Zawsze
miałeś dla mnie cierpliwość, kochałeś mnie i broniłeś.
Mam
na sumieniu tyle win wobec Ciebie.
Tak
bardzo chciałam Cię prosić o przebaczenie kiedy wrócisz z Chin.
Lecz
ty nie wróciłeś.
niedziela, 31 stycznia 2016
Krawędź życia Sehun
Stała na krawędzi życia i śmierci.
Stała,a pod nią rozchodziły się widok pięknego ,choć wzburzonego morza,którego fale uderzały o klif.
Stała
Marzyła
Zimny wiatr uderzał w jej ciało. Otaczała jąnie tylko przyroda, ale natłok emocji atakujących jej serce również w tym momencie. Przełożyła rękę do mostka, jedynie czując biecie serca pod nim. Wzięła głęboki wdech. Otrzeźwienie szybko sprawiło poprawę samopoczucia? Czy to wina wyłącznie powietrza? Nie. Za wieloma aspektami życia, kryje się coś więcej, a bez wątpienia ten wyjątkiem nie jest
-Skoczyć czy nie Skoczyć?
Z pozoru decyzja wydaje się prostą,choć jak sam Hamlet zadawał sobie pytanie czy zabić czy też nie,wpawała go w artystyczną inspirację. Błyszczącą niczym gwiazda, lecz jeśli porównać ją do poranka, metaforą zaczyna być dość przesadna.
-Jeśli skoczysz ,już nigdy mnie nie ujrzysz- jego głos zaczął się załamywać- Proszę cię...
Ciemność.... Ciemne włosy jej chłopaka, usta smakujące jej ciało, uśmiech za który można oddać swoje marzenia. Miała to wszystko do czasu... Przyjemność, szczęście zwykle nie trwa długo.Usiadła na ziemi i wyciągnęła notes. Sehun stał i nie mógł się poruszyć. To było dla niego za dużo.
Zamknęła na sekundę oczy,by zebrać myśli.
Marzycielką będę zawsze, patrząc na jego twarz ,pochłaniam myśli o pragnieniach ,których możliwe że już nie spełnie.
Marzycielką staję się, gdy nie ma go przy mnie.
Jestem marzycielką, myśląc tylko o nim. Nie liczy się nikt inny,tylko on. Dawno nie czułam takiego pragnienia bycia z drugą osobą. Zastanawiam się co robi ,gdy nie jesteśmy razem. Myśli o mnie? Nie wiem jak on ,ale ją umieram z tęsknoty. Ehh... Wystarczy że spojrzy na mnie a czuje się jak w raju. To co przeżywam ,to coś nieopisanego. Stał się moja przystanią, gdy chce poczuć ciepło, bezpieczeństwo. Kocham go ponad życie. Czasem zastanawiam się czy nie oczekuje od niego zbyt wiele. Czy powinnam powstrzymać wylew uczuć? Na pewno wylew łez... Jedyne o czym teraz marzę to zatopić się w jego ramionach
Statki wpływają do portu,morze stało się coraz spokojniejsze. W porównaniu do niej. Nie potrafiła powstrzymać łez. Upływający czas stał się nieznośny.. Każdego dnia obiecywała sobie, że będzie robić wszystko by zapomnieć i żyć dalej, ale to juz nie to samo.
Zostawił mnie...samą pośród obcych ludzi. Jeśli tylko istnieje jakaś metoda porozumiewania się na odległość......wykrzyczalabym mu wszystko co myślę, a później przytuliłabym się do niego. Niestety tak się nie da. Ciekawe czy z tą laską jest mu dobrze?
Krzyknęła. Z hukiem zamknęła dziennik, wiedząc że pisanie sprawia jej jeszcze większy ból. Płakała z bezsilności. Myślała że nikt jej nie słyszał. Myliła się . ON ją doskonale słyszał.
Tak bardzo chciała by ją przytulił, był przy niej teraz. Po raz kolejny spojrzała na morze, wykonała tylko jeden ruch. Jedynie co słyszała to cichy chlust. Jej wspomnienia, miłość,tęsknota, zniknęły w toni
-Czas ..... To przekleństwo
Poczuła znajome ręce w talii
-Szczególnie ten spędzony bez ciebie
Stała,a pod nią rozchodziły się widok pięknego ,choć wzburzonego morza,którego fale uderzały o klif.
Stała
Marzyła
Zimny wiatr uderzał w jej ciało. Otaczała jąnie tylko przyroda, ale natłok emocji atakujących jej serce również w tym momencie. Przełożyła rękę do mostka, jedynie czując biecie serca pod nim. Wzięła głęboki wdech. Otrzeźwienie szybko sprawiło poprawę samopoczucia? Czy to wina wyłącznie powietrza? Nie. Za wieloma aspektami życia, kryje się coś więcej, a bez wątpienia ten wyjątkiem nie jest
-Skoczyć czy nie Skoczyć?
Z pozoru decyzja wydaje się prostą,choć jak sam Hamlet zadawał sobie pytanie czy zabić czy też nie,wpawała go w artystyczną inspirację. Błyszczącą niczym gwiazda, lecz jeśli porównać ją do poranka, metaforą zaczyna być dość przesadna.
-Jeśli skoczysz ,już nigdy mnie nie ujrzysz- jego głos zaczął się załamywać- Proszę cię...
Ciemność.... Ciemne włosy jej chłopaka, usta smakujące jej ciało, uśmiech za który można oddać swoje marzenia. Miała to wszystko do czasu... Przyjemność, szczęście zwykle nie trwa długo.Usiadła na ziemi i wyciągnęła notes. Sehun stał i nie mógł się poruszyć. To było dla niego za dużo.
Zamknęła na sekundę oczy,by zebrać myśli.
Marzycielką będę zawsze, patrząc na jego twarz ,pochłaniam myśli o pragnieniach ,których możliwe że już nie spełnie.
Marzycielką staję się, gdy nie ma go przy mnie.
Jestem marzycielką, myśląc tylko o nim. Nie liczy się nikt inny,tylko on. Dawno nie czułam takiego pragnienia bycia z drugą osobą. Zastanawiam się co robi ,gdy nie jesteśmy razem. Myśli o mnie? Nie wiem jak on ,ale ją umieram z tęsknoty. Ehh... Wystarczy że spojrzy na mnie a czuje się jak w raju. To co przeżywam ,to coś nieopisanego. Stał się moja przystanią, gdy chce poczuć ciepło, bezpieczeństwo. Kocham go ponad życie. Czasem zastanawiam się czy nie oczekuje od niego zbyt wiele. Czy powinnam powstrzymać wylew uczuć? Na pewno wylew łez... Jedyne o czym teraz marzę to zatopić się w jego ramionach
Statki wpływają do portu,morze stało się coraz spokojniejsze. W porównaniu do niej. Nie potrafiła powstrzymać łez. Upływający czas stał się nieznośny.. Każdego dnia obiecywała sobie, że będzie robić wszystko by zapomnieć i żyć dalej, ale to juz nie to samo.
Zostawił mnie...samą pośród obcych ludzi. Jeśli tylko istnieje jakaś metoda porozumiewania się na odległość......wykrzyczalabym mu wszystko co myślę, a później przytuliłabym się do niego. Niestety tak się nie da. Ciekawe czy z tą laską jest mu dobrze?
Krzyknęła. Z hukiem zamknęła dziennik, wiedząc że pisanie sprawia jej jeszcze większy ból. Płakała z bezsilności. Myślała że nikt jej nie słyszał. Myliła się . ON ją doskonale słyszał.
Tak bardzo chciała by ją przytulił, był przy niej teraz. Po raz kolejny spojrzała na morze, wykonała tylko jeden ruch. Jedynie co słyszała to cichy chlust. Jej wspomnienia, miłość,tęsknota, zniknęły w toni
-Czas ..... To przekleństwo
Poczuła znajome ręce w talii
-Szczególnie ten spędzony bez ciebie
Zawsze
Przychodzę do Was z moim pierwszym scenariuszem. Wypadło,że bd z Suho. Mam nadzieje,że wam się spodoba.
______ zawsze powtarzała ,że moje życie jest szare, sam nigdy nie mógłbym go udoskonalić. Przyznałem jej racje. Moje otoczenie ciągnęło mnie na dni. Ni dotknąłem go dzięki niej. Z początku nie doceniałem tego co dla mnie robi, olewałem to. Nie zwracałem na ____ uwagi. Nie spodziewałem się, że ta drobna dziewczyna tak odmieni moje życie. Z dnia na dzień zakochiwałem się w niej coraz bardziej i bardziej. Sprawiła, że miałem powód by wstać rano. Mimo, że dzień naszego pierwszego spotkania był dla mnie zupełnie nieważny, to nie znaczy, że mogłem o nim zapomnieć, jak zresztą o całej reszcie, każdym dniu spędzonym z _____. Tych chwil w moim życiu nie dało się tak po prostu wymazać. One powracały, każdego wieczoru, kiedy siadała mi na kolanach i wtulała się we mnie, nawet jeśli jej tego zabraniałem. Nic sobie z tego nie robiła, bo wiedziała, że tylko się z nią droczę. Podświadomie chciałem by tak już została na zawsze. Może wyda się to tandetne, ale w takich chwilach czułem się Odprężony . W tak krótkim czasie udało jej się owinąć mnie sobie wokół palca, była pierwszą osobą, której się to udało. Nie wiem co zrobiła, ale szalałem za nią, pomimo iż wcześniej nie zwracałem na nią uwagi. Była tylko jakąś dziewczyną, która patrzyła na mnie swoimi pięknymi oczami i rozkochała do granic możliwości. W końcu stała się dla mnie najważniejszą osobą w moim życiu. Poświęciłem jej naprawdę wiele mojego czasu. Zabierałem ją na koncerty jej ulubionych zespołów, mecze siatkówki które dla niej polubiłem. Powoli z każdym dniem zacząłem się od niej uzależniając , najgorsze było chyba to, że na początku nie zdawałem sobie z tego sprawy. Zatracałem się w niej, ona we mnie, całkowicie zapominając o świecie. Kiedy byłą blisko często się uśmiechałem i właściwie miałem daje ochotę funkcjonować , tylko dlatego że mnie nie opuszczała. Pierwsze randki były niewinne, diametralnie różniły się id naszego późniejszego stylu życia. Zamiast siedzieć w domu i oglądać filmy, wychodziliśmy ze znajomymi do klubu. W końcu i tak kończąc w jednej z toalet pieprząc się do utraty sił. Powtarzaliśmy to tez w domu, nie zważając na sąsiadów, którzy mogli nas słyszeć. Wtedy liczyliśmy się tylko my. Najlepsze były poranki. Leżała wtulona we mnie okryta prześcieradłem. Spoglądanie na jej piękną, uśpioną twarz rekompensowało brak bliskości fizycznej. I tak było do 15 czerwca, kiedy nastąpiła rewolucja. Kwon Yura, osoba która zniszczyła wszystko co wcześniej z ______ budowałem. Mój ojciec był właścicielem największych linii lotniczych w kraju i niedługo miałem je przejąć. Nie przeszkadzało mi to. Chciałem je rozwinąć by stały się najlepsze. Dlatego robiłem wszystko co ojciec mi kazał, stawiałem się na każdym bankiecie. Jeśli chodziło biznes , starałem się trzymać ____ jak najdalej od tego. Nie chciałem wciągać jej w ten świat, przedstawić ojcu. Tamtego wieczoru tez nie zabrałem jej ze sobą. _____ jest normalną dziewczyną, która tez pracuje. Swoją drogą nie za bardzo przepada za takimi spotkaniami. Pracowała jako kelnerka w kawiarni. Często opowiadała mi o sytuacjach w pracy, nierzadko się śmiejąc. Wieczór upływał spokojnie tak jak każde takie spotkanie, aż do 9. Wtedy poznałem Yure, która byłą córką właścicieli hotel. Nasze spotkanie zapewne było ustawione przez rodziców. Długo rozmawialiśmy, pijąc szampana. Była śliczną, zgrabną dziewczyną. Opowiadał mi o sobie, ja o sobie również zgrabnie omijając temat, że od paru lat mam dziewczynę, która pewnie teraz myślała o mnie, będąc mi wierną. Do tej pory nie wiem jak to się stało, ale kilka godzin później wylądowaliśmy w jednym z hotelowych apartamentów. To smutne, posuwałem obcą mi laskę, cały czas myśląc o tym że zachowuje się nie fair wobec _____. Miałem wyrzuty sumienia, które z każdą chwilą rozkoszy znikały. Przez chwilę nie żałowałem tego co zaszło. Dopiero rano do mnie doszło jakim nieczułym chujem jestem. Do domu wracałem całkowicie wypruty z emocji. W głowie układałem co mam powiedzieć osobie, którą tak bardzo zawiodłem lecz mieszkanie było puste. Dzwoniłem, pisałem, ale nie odpowiadała. Dopiero wieczorem sprawdziłem skrzynkę , w której byłą wiadomość od ______ . Pamiętam, że byłem bardzo zdziwiony, bo co prawda nie dzwoniła do mnie kiedy miała wrócić później z pracy, ale jeśli nie odbierałem ona nie nagrywała się. Po prostu rozłączała się. Być może czuła, że coś jest nie tak. Tamten wieczór odebrał mi nadzieje, miłość , szacunek do siebie i _____. Wiadomości nigdy nie usunąłem, ale odsłuchałem tylko jeden raz. Jej głos był taki ciepły, radosny. Powiedziała, że mnie kocha, tylko tyle zdążyła powiedzieć. Całej reszty dowiedziałem się od policji i faceta, który przepraszał za to co zrobił. Miał wyrzuty sumienia, ale on był nieświadomy zabijając _____. W przeciwieństwie do mnie. Ja byłem świadomy zabijając naszą miłość.
*komentarze mile widzanie
Subskrybuj:
Posty (Atom)